„Mam ADHD, bo nie mogę się skupić.”
„To pewnie borderline, skoro tak reaguję emocjonalnie.”
„Na pewno mam depresję – widziałam filmik i wszystkie objawy się zgadzają.”
Takie zdania słyszymy dziś coraz częściej – zarówno w gabinetach psychologicznych, jak i w codziennych rozmowach. Zjawisko autodiagnozy, napędzane przez media społecznościowe, stało się powszechne. Według badań LifeStance Health z 2025 roku prawie 30% Amerykanów przyznało, że dokonało autodiagnozy zaburzeń psychicznych na podstawie treści w mediach społecznościowych. W grupie pokolenia Z było to aż 50%, a wśród milenialsów – 38% (LifeStance, 2025). To pokazuje, jak silny stał się trend „etykietowania” siebie i innych bez profesjonalnej oceny.
W tym artykule przeczytasz o tym:
dlaczego coraz więcej osób stawia sobie samodiagnozy na podstawie TikToka, instagrama i innych mediów społecznościowych? Jakie mechanizmy psychologiczne sprawiają, że chętnie „przyklejamy” sobie etykiety (np. ADHD, borderline, depresja)? jakie zagrożenia niesie autodiagnoza ? dlaczego nawet profesjonaliści czasem zbyt pochopnie diagnozują, jak odróżnić normę od zaburzenia i dlaczego warto myśleć o diagnozie jako o procesie, a nie wyroku oraz co zamiast szybkich etykiet – czyli jak budować rezyliencję (odporność psychiczną) i świadomie korzystać ze wsparcia psychologicznego.
Dlaczego tak chętnie stawiamy sobie diagnozy?
Psychologia tłumaczy to kilkoma mechanizmami:
- Poszukiwanie wyjaśnień – Nasze mózgi nie lubią niepewności. Jak pokazali Kahneman i Tversky (1979), w sytuacjach ryzyka ludzie często wybierają pozornie ‘pewne’ rozwiązania, nawet jeśli obiektywnie są one mniej korzystne. Z kolei badania Arie Kruglanskiego (1996) wskazują, że w warunkach niejasności mamy tendencję do szybkiego ‘zamykania poznawczego’ (ang. need for closure), czyli chwytania się pierwszego dostępnego wyjaśnienia, byle odzyskać poczucie kontroli.
- Normalizacja cierpienia – jeśli „to tylko depresja”, to znaczy, że „mam prawo” czuć się źle. To redukuje poczucie winy.
- Wzmacnianie tożsamości – etykieta bywa narzędziem do definiowania siebie („jestem introwertykiem, więc to normalne, że unikam ludzi”).
Neuropsychologia pokazuje, że w stresie i chaosie informacyjnym aktywuje się ciało migdałowate – obszar odpowiedzialny za reakcje emocjonalne. Zmniejsza się wtedy aktywność kory przedczołowej (zaawansowane procesy poznawcze). W praktyce – im bardziej zestresowani i zagubieni jesteśmy, tym większa szansa, że sięgniemy po prostą, powierzchowną etykietę zamiast realnej analizy problemu.
Skutki autodiagnozy
Choć na pierwszy rzut oka wydaje się to nieszkodliwe, autodiagnoza niesie poważne konsekwencje:
Dezorientacja i nadmierna identyfikacja z objawami
– oglądając filmik o ADHD, łatwo dopasować do siebie symptomy, które w rzeczywistości są uniwersalne (np. trudności z koncentracją w stresie).
Zamykanie się w diagnozie
– zamiast patrzeć na siebie jako całość, koncentrujemy się na etykiecie. Pacjenci mówią: „Nie mogę tego zmienić, bo mam ADHD”. To prowadzi do fatalizmu i rezygnacji z pracy nad sobą.
Zwalanie wszystkiego na diagnozę
– każdą trudność można „usprawiedliwić” zaburzeniem. To mechanizm obronny, ale długofalowo ograniczający rozwój i samoregulację.
Brak profesjonalnej pomocy
– literatura psychologiczna sugeruje, że samodiagnoza może stworzyć bariery w dostępie do profesjonalnej pomocy, m.in. poprzez mylne przekonania o swoim stanie zdrowia i poczucie, że nie potrzebujemy dalszej oceny.
A co z profesjonalistami?
Niepokojące jest, że podobną tendencję można dostrzec także u części specjalistów. W dobie presji czasu, krótkich wizyt i oczekiwań pacjentów, diagnozy bywają stawiane zbyt szybko. Psychiatrzy i psychoterapeuci raportują gwałtowny wzrost rozpoznań ADHD, borderline czy depresji.
Problem polega na tym, że granice między „normą” a „zaburzeniem” coraz bardziej się zacierają. Żyjemy w świecie chronicznego stresu, przepracowania i nadmiaru bodźców. Objawy takie jak zmęczenie, problemy ze snem czy rozdrażnienie mogą być zarówno reakcją adaptacyjną, jak i sygnałem zaburzenia. Szybkie etykietowanie nie uwzględnia kontekstu, historii życia ani indywidualnej odporności psychicznej (rezyliencji).
Fatalizm diagnozy
Efekt ten pojawia się wtedy, gdy diagnoza zostaje utożsamiona z nieodwołalnym „wyrokiem”. Osoby, które otrzymują rozpoznanie, nierzadko internalizują je, traktując jako trwałą i determinującą tożsamość część siebie. To prowadzi do zjawiska psychologicznego fatalizmu – przekonania, że „skoro mam X, to już zawsze tak będzie”. Badania pokazują, że etykietowanie problemów psychicznych może wpływać na samopoczucie, obniżać poczucie sprawczości i osłabiać motywację do zmiany. Zamiast otwierać perspektywę leczenia i nadziei, diagnoza w niektórych przypadkach utrwala błędne przekonanie, że choroba w pełni definiuje człowieka.
Dlatego coraz częściej podkreśla się, że diagnoza powinna być traktowana jako narzędzie pomocnicze, a nie jako „ostateczna prawda” o pacjencie. Rolą psychologa czy psychiatry jest nie tylko precyzyjne rozpoznanie, ale także praca nad tym, by diagnoza nie zamknęła pacjenta w pułapce fatalizmu, lecz stała się punktem wyjścia do procesu zmiany i zdrowienia.
Potrzeba rzetelnej diagnozy i pracy nad sobą
Diagnoza psychologiczna czy psychiatryczna powinna być procesem, a nie jednorazowym werdyktem. To rozpoznanie dynamiczne, wymagające obserwacji, testów, wywiadów i analizy funkcjonowania w różnych obszarach życia.
Rzetelna diagnoza nie zamyka – otwiera możliwości. Daje narzędzia do zrozumienia siebie i budowania strategii radzenia sobie, zamiast stawiania kropki nad „i”.
Jak pisze Allan Frances, przewodniczący zespołu DSM-IV:
„Diagnoza psychiatryczna to początek rozmowy, a nie jej koniec.”
Podsumowanie
Autodiagnoza kusi prostotą i dostępnością. Jednak psychologia i neuropsychologia jasno pokazują, że etykietowanie siebie na podstawie internetowych treści niesie więcej szkód niż pożytku. Prowadzi do fatalizmu, opóźnia realną pomoc i utrudnia rozwój.
Również profesjonaliści muszą być ostrożni – stawianie szybkich diagnoz w czasach, gdy granice normy i patologii są rozmyte, bywa równie niebezpieczne.
Nie diagnoza, a praca nad sobą, rezyliencja i świadome korzystanie ze wsparcia specjalistów są drogą do zdrowia psychicznego.
Jeśli potrzebujesz rzetelnej diagnozy lub wsparcia
w każdej chwili łatwo i wygodnie umówisz się na sesję online

