zamiast wstępu – disclaimer (czyli ważne zastrzeżenie naukowe):
Określenie „latające małpy” funkcjonuje przede wszystkim w języku popularnym i w literaturze dotyczącej toksycznych relacji. Nie jest terminem diagnostycznym ani formalnym konstruktem psychologicznym – nie znajdziemy więc w klasyfikacjach zaburzeń psychicznych ani „syndromu latającej małpy” ani samej „latającej małpy” ![]()
Termin ten jest metaforą – pochodzi od Czarnoksiężnika z Krainy Oz, w którym latające małpy wykonywały polecenia Złej Czarownicy z Zachodu.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie opisywane za jego pomocą zachowania są wymyślone i nie mają pokrycia w nauce. W psychologii dobrze opisane są m.in. triangulacja, agresja pośrednia, manipulacja interpersonalna, rozpowszechnianie informacji szkodzących reputacji czy angażowanie osób trzecich w konflikt.
Dlatego w tym tekście będę używać określenia „latające małpy” jako metafory pewnego sposobu funkcjonowania w relacjach, a nie diagnozy czy rozpoznania psychologicznego.
I jeszcze jedno: nie każda osoba, która przekazuje plotki, staje po czyjejś stronie albo zostaje wciągnięta w cudzy konflikt, jest „latającą małpą” ani nie oznacza to, że osoba inicjująca konflikt jest narcyzem. Psychologia jest trochę bardziej skomplikowana niż internetowe etykietki. Na szczęście!
..a teraz do rzeczy!
Termin „latające małpy”
może kojarzyć się z elementem jakiegoś dziwnego cyrku… I w sumie… prawidłowo
Choc mi akurat bardziej kojarzy się z Latającym cyrkiem Monthy Pythona! (myślę, że trafnie!)
W pop-psychologicznych treściach określeniem tym nazywa się osoby, które zostają wciągnięte w konflikt między kimś przejawiającym silne cechy narcystyczne a jego (w opinii narcyza oczywiscie) przeciwnikiem i zaczynają działać na rzecz tej pierwszej osoby.
Nie jest to jednak termin kliniczny (to bardzo ważne, jak na wstępie!) To metafora zaczerpnięta z Czarnoksiężnika z Krainy Oz, w którym to właśnie latające małpy wykonywały polecenia Złej Czarownicy z Zachodu (tak, powtarzam, było we wstępie, ale to taka fajna ciekawa ciekawostka
).
Współcześnie określenie to zaczęło funkcjonować przede wszystkim w obszarze dotyczącym toksycznych relacji i przemocy psychicznej. I chociaż sama nazwa nie jest naukowym konstruktem to mechanizm angażowania osób trzecich w konflikt jest jak najbardziej realnym zjawiskiem.
Jak to więc może wyglądać?
Wyobraźmy sobie taką oto sytuację: osoba A jest przekonana, że została (ciężko i dramatycznie – jak to przeważnie bywa w przypadku osób z rysem narcystycznym bądź tego rodzaju zaburzeniem) skrzywdzona przez osobę B.
Zamiast jednak porozmawiać bezpośrednio z B, zaczyna opowiadać innym: „a Ty wiesz, co ona mi zrobiła??!!”
Potem pojawia się kolejna osoba: „ja na twoim miejscu też bym jej nie ufała…”
Potem następna: „słyszałam, że ona podobno robi takie rzeczy nie tylko tobie…!!!”
I nagle konflikt, który początkowo dotyczył dwóch osób, zaczyna żyć własnym życiem w większej grupie. To właśnie tutaj metafora „latających małp” jest tak użyteczna. Nie dlatego, że istnieje specjalny psychologiczny gatunek ludzi zwany latającymi małpami
ale dlatego, że osoby trzecie mogą zostać wykorzystane jako pośrednicy w konflikcie.
„Przecież ja tylko mówię, jak było…!!”
tak, tak, dlatego tutaj zaczyna się kolejna ciekawsza część..
Osoba zaangażowana w taki konflikt nie musi być świadomym kłamcą. Może naprawdę wierzyć w przekazywaną historię.
Jeżeli słyszymy: „ona mnie prześladuje, wszyscy są przeciwko mnie, a teraz jeszcze próbuje mnie oczernić”,
-naturalną reakcją może być współczucie. (tym bardziej, jeśli trafisz na osobę, która potrafi przekonująco opowiadać…)
Problem pojawia się wtedy, gdy otrzymujemy wyłącznie jedną wersję wydarzeń, a mimo to zaczynamy działać tak, jakbyśmy znali całą sytuację.. (na końcu tego tekstu najważniejsza refleksja!!)
Możemy więc wtedy:
- przekazywać dalej niesprawdzone informacje,
- ostrzegać innych przed tą „niebezpieczną osobą”,
- izolować kogoś z grupy,
- konfrontować osobę, której nawet nie znamy,
- rozpowszechniać plotki,
- albo po prostu zacząć traktować kogoś inaczej (nawet podświadomie..).
I w ten sposób osoba trzecia staje się uczestnikiem konfliktu, którego pierwotnie nawet nie była częścią.
No dobrze, ale co z tym narcyzmem..?
Ano, tutaj ostrożnie!
Nie każda osoba, która manipuluje innymi, jest bowiem narcyzem. I odwrotnie – osoba z cechami narcystycznymi nie musi tworzyć wokół siebie grupy „latających małp”.
Narcyzm jest złożonym konstruktem osobowościowym, a nie synonimem złego człowieka.
W przypadku osób z rysem, czy cechami narcystycznymi, mechanizm działania może wyglądać na przykład tak:
„Ktoś mnie zranił / podważył / odrzucił”
↓
„Muszę odzyskać kontrolę”
↓
„Potrzebuję innych ludzi, którzy potwierdzą moją wersję”
↓
„Ty też widzisz, jaka ona jest, prawda? Prawdaaaaa???!!!”
↓
i nagle… mamy pierwszą z małp na posterunku i w gotowości!![]()
Dlatego zanim zostaniesz czyjąś „latającą małpą” warto zadać sobie kilka pytań:
- Czy znam tę historię z obu stron?
- Czy widziałam/widziałem to osobiście?
- Czy przekazywana mi informacja jest faktem, czy interpretacją?
- Czy ktoś oczekuje ode mnie, żebym opowiedział się po jego stronie?
- Czy próbuję pomóc, czy może właśnie zostałem wciągnięty w cudzy konflikt?
- I chyba najważniejsze: Czy gdybym usłyszał tę samą historię od drugiej osoby, nadal uważałbym ją za oczywistą?
Bo czasami najlepszą rzeczą, jaką można zrobić dla relacji – i dla własnego zdrowia psychicznego – jest nie angażować się automatycznie, pod wplywem emocji.
i bardzo ważne na koniec – weryfikujmy fakty, nie opinie… i to w każdym obszarze życia, bo niniejszy tekst o latajcych małpach to przykład, weryfikujmy wiedzę dostarczaną poprzez sm, weryfikujmy specjalistów, weryfikujmy zasłyszane plotki, choćby były atrakcyjne do granic.
ps. Jeśli ktoś opowiada o innych, manipuluje grupą albo angażuje osoby trzecie w konflikt, nie oznacza to automatycznie, że jest narcyzem. Takie zachowania mogą występować z wielu powodów i w różnych kontekstach. Za dużo w przestrzeni publicznej uproszczeń typu „nie lubie kogoś” = to narcyz!!! czy jeszcze ogólniej – każdy, kto zachowuje się źle jest narcyzem…
08.2026, Maria Halicka
