Kiedy jesteś zbyt długo pod presją…. Kiedy „jeszcze wytrzymam” trwa zbyt długo… Czyli o tym, jak różne formy przemocy psychicznej mogą wpłynąć na człowieka.

Długotrwałe złe traktowanie, poniżanie, zastraszanie, izolowanie, niesprawiedliwości czy choćby ciągłe podważanie pozycji i roli człowieka w grupie nie są dla naszej psychiki po prostu „nieprzyjemne”.

Jeżeli sytuacja powtarza się przez tygodnie czy miesiące, organizm może zacząć funkcjonować w poczuciu stałego zagrożenia.

Mózg człowieka w obliczu chronicznego zagrożenia

Od początku: jednymi z kluczowych elementów odpowiedzi organizmu na stres są dwa współdziałające systemy: układ współczulno-nadnerczowy oraz oś HPA (podwzgórze–przysadka–nadnercza).

Jednorazowo – super, jest to bardzo adaptacyjne. Problem zaczyna się wtedy, kiedy sytuacja wygląda np tak:

zagrożenie → mobilizacja → brak możliwości rozwiązania sytuacji → chwilowe uspokojenie → kolejne zagrożenie → ponowna mobilizacja.

Powtarzająca się aktywacja odpowiedzi stresowej może ograniczać możliwość pełnego powrotu organizmu do stanu wyjściowego i prowadzić do przeciążenia mechanizmów adaptacyjnych. (homeostaza, czy trafniej allostaza – juz o tym pisałam!)

Przewlekły stres wpływa m.in. na funkcjonowanie struktur odpowiedzialnych za regulację emocji, pamięć i kontrolę zachowania. Szczególnie ważna (ale tez po prostu ciekawa!) jest tutaj relacja między ciałem migdałowatym, korą przedczołową i hipokampem.

Ciało migdałowate, czyli: „uważaj!!”

Ciało migdałowate uczestniczy w wykrywaniu znaczących (emocjonalnie) bodźców, szczególnie tych związanych z zagrożeniem. I to jest super potrzebne w normalnej rzeczywistości, ale!

Przy przewlekłym stresie system odpowiedzialny za wykrywanie zagrożenia może stać się bardziej reaktywny (a czasem reaktywny notorycznie i non stop i ciągle..).

W praktyce może to oznaczać, że człowiek zaczyna:

– szybciej (wręcz automatycznie) interpretować niejednoznaczne zachowania jako potencjalnie zagrażające,

– być bardziej (hiper) czujny na sygnały ze strony innych,

analizować ton głosu, spojrzenia czy zachowania (np przełożonych),

– pozostawać w stanie ciągłego oczekiwania na „kolejny atak”.

To może być hiperczujność – czyli nie „przesadzanie”, ale stan zwiększonej gotowości systemu wykrywania zagrożenia.

Badania neurobiologiczne nad doświadczeniem bullyingu wskazują m.in. na większą reaktywność struktur układu limbicznego, w tym ciała migdałowatego, oraz obszarów związanych z przetwarzaniem informacji społecznych. (oczywiście charakter tych zmian zależy od rodzaju stresu, jego czasu trwania i indywidualnych różnic)

A co z kontrolą emocji?

Tutaj – cała na biało 😉 wchodzi – kora przedczołowa.

Jest ona zaangażowana m.in. w kontrolę poznawczą, podejmowanie decyzji, elastyczność zachowania, pamięć roboczą i regulację emocji.

Przewlekły stres może zaburzać funkcjonowanie tych mechanizmów. Badania pokazują, że powtarzający się stres może powodować zmiany plastyczne w obwodach neuronalnych obszarów przedczołowego i limbicznego, m.in. takie, które wiążą się z pogorszeniem kontroli poznawczej i większą reaktywnością emocjonalną.

Dlaczego dokładniej to ważne?

Wyobraź sobie taki oto schemat:

silniejsza reakcja emocjonalna + słabsza kontrola poznawcza = większa trudność w zatrzymaniu reakcji zanim przerodzi się w działanie. (to oczywiscie spore uproszczenie dla pokazania mechanizmu!)

I właśnie dlatego u części osób przewlekłe przeciążenie może zwiększać ryzyko impulsywności, wybuchów złości czy agresywnego reagowania.

Nie oznacza to jednak, że przewlekły stres robi z człowieka agresora. Może natomiast wpływać na próg reaktywności emocjonalnej i zdolność do regulowania reakcji, szczególnie w warunkach dodatkowego obciążenia, szczególnie gdy pojawiają się dodatkowe czynniki, takie jak brak snu, uzywanie substancji, wcześniejsze doświadczenia traumatyczne, depresja, impulsywność czy poczucie całkowitego braku kontroli.

No dobrze, ale dlaczego więc ta sama sytuacja może prowadzić do agresji albo do ryzyka suicydalnego?

Ano dlatego, że reakcja człowieka na długotrwałe dręczenie nie ma jednego kierunku.

Jedna osoba zacznie walczyć.

Inna będzie próbowała uciec.

Jeszcze inna zacznie wycofywać się, a trudne emocje będą przyjmować bardziej internalizujący charakter – np. w postaci objawów depresyjnych, lęku czy poczucia bezradności

A u części osób te reakcje mogą się przeplatać.

👉Ścieżka „na zewnątrz”

Przewlekłe poczucie zagrożenia może wiązać się z:

zagrożeniem → złością → pobudzeniem → poczuciem krzywdy → impulsywną reakcją.

W jednym z badań dotyczącym przemocy w służbie wśród żołnierzy wykazano związek pomiędzy doświadczaniem przemocy psychicznej, nasileniem złości, objawami depresyjnymi i myślami samobójczymi. Analiza wskazywała na sekwencję, w której większe doświadczenie przemocy psych. wiązało się z większą złością, następnie z większym nasileniem objawów depresyjnych, a te z kolei z nasileniem myśli samobójczych.

– To bardzo ważne, ponieważ pokazuje, że złość i depresja nie zawsze są umieszczone po przeciwnych stronach kontinuum.

Człowiek może być bowiem jednocześnie: wściekły na wszystkich i przekonany, że nie ma już żadnego wyjścia.

👉Ścieżka „do wewnątrz”

W pewnym momencie człowiek (tracąc poniekąd grunt pod nogami, a szczególnie poczucie sprawczości) może przestać myśleć:„Muszę coś z tym zrobić.” azzacząć:„Nic nie mogę zrobić.”

To przejście od złości i walki do bezradności i beznadziejności może mieć ogromne znaczenie w kontekście reakcji, czy zachowań.

W suicydologii nie traktuje się samobójstwa jako prostego skutku jednego wydarzenia. Ryzyko jest wieloczynnikowe i powstaje w wyniku interakcji podatności indywidualnych, czynników psychologicznych i środowiskowych.

Wśród istotnych mechanizmów wymienia się m.in. przewlekły stres, depresję, zaburzenia snu, impulsywność, problemy z funkcjami wykonawczymi oraz dysregulację osi HPA.

Czyli psychologicznie taki schemat może wyglądać następująco:

długotrwałe złe traktowanie → poczucie zagrożenia i utraty kontroli → złość / wyczerpanie → izolacja → depresja i beznadziejność → przekonanie „jestem ciężarem” / „nie ma rozwiązania” → wzrost ryzyka suicydalnego.

Szybka legenda odnośnie mózgu, czyli co, gdzie i jak

podsumowując, w przypadku bycia dręczonym, w przypadku doświadczania notorycznej przemocy psychicznej, to te obszary biorą największy udział:

ciało migdałowate

→ zwiększona detekcja zagrożenia i reaktywność emocjonalna

kora przedczołowa

→ kontrola impulsów, regulacja emocji, podejmowanie decyzji; przewlekły stres może osłabiać jej efektywne funkcjonowanie

hipokamp

→ pamięć kontekstowa i regulacja odpowiedzi stresowej; przewlekły stres wpływa na jego plastyczność i funkcjonowanie

oś HPA (+ kortyzol)

→ utrzymywanie organizmu w stanie mobilizacji; długotrwała dysregulacja tego systemu wiąże się z problemami zdrowia psychicznego (ale te w dużym stopniu przekładają się także na zdrowie somatyczne)

sieci odpowiedzialne za przetwarzanie społeczne

→ człowiek staje się szczególnie wyczulony na ocenę, odrzucenie, upokorzenie i sygnały zagrożenia społecznego.

Pytanie – czy dręcząc człowieka, możemy wpływać na funkcjonowanie jego mózgu?

Poniekąd tak, ale na szczęście najczęściej nie są to nieodwracalne zmiany. Mózg jest plastyczny. Opisywane w badaniach zmiany dotyczą przede wszystkim funkcjonowania i plastyczności obwodów neuronalnych, a ich znaczenie zależy od rodzaju, intensywności i czasu trwania stresu oraz indywidualnej podatności.

Najbardziej niebezpieczna może być utrata poczucia sprawczości..

Dlatego w przypadku człowieka, który przez długi czas doświadcza złego traktowania, nie powinniśmy odpowiadać wyłącznie na pytanie: czy on jest odporny psychicznie? jako, że równie ważne jest to, co dzieje się z jego środowiskiem czy poczuciem kontroli/sprawczości.

Bo człowiek może bardzo długo funkcjonować dobrze, dopóki ma przekonanie: „to jest trudne, ale mogę coś z tym zrobić.”

Znacznie bardziej niebezpieczny jest wariant:„To się nigdy nie skończy. Nikt mnie nie ochroni. Nie mam wpływu. Nie mam dokąd pójść.”

I właśnie dlatego chroniczne dręczenie w środowisku pracy, życia prywatnego czy służby nie jest wyłącznie problemem interpersonalnym, ale może stać się czynnikiem ryzyka dla zdrowia psychicznego.

Metaanaliza badań nad bullyingiem w miejscu pracy wykazała związki między jego doświadczaniem a depresją, lękiem i objawami stresowymi, także w badaniach podłużnych.

Człowiek długotrwale krzywdzony nie musi stać się agresywny czy być zagrożony ryzykiem suicydalnym. Ale przewlekłe doświadczenie zagrożenia, upokorzenia, bezradności i braku kontroli może zwiększać podatność na oba kierunki reakcji opisane powyżej – „na zewnątrz” i „do wewnątrz”.

‼️Dlatego sygnałów takich jak nagła zmiana zachowania, narastająca złość, izolowanie się, poczucie beznadziejności, wypowiedzi o braku sensu, utracie wyjścia albo jednoczesne pojawienie się silnej złości i rezygnacji nie powinno się bagatelizować.

Ale przede wszystkim nie powinno się ignorować i bagatelizować przejawów przemocy psychicznej (niezależnie jakiego obszaru naszego funkcjonowania dotyczą).

Widzisz – reaguj!!

Co jeśli dotyczyłoby to Ciebie lub Twoich bliskich? A może! Nie teraz, a za chwilę i co jeśli wtedy wtedy nikt nie zareaguje, nikt nie wesprze…?

👉Bonis nocet qui malis parcit!👈

ps. W tekście używam określenia „dręczenie” szeroko – jako określenia powtarzających się doświadczeń takich jak poniżanie, zastraszanie, izolowanie czy inne zachowania o charakterze przemocowym. W literaturze naukowej poszczególne zjawiska mają swoje bardziej precyzyjne definicje, m.in. bullying czy hazing

08.2026, Maria Halicka

Jeśli dotyka Cię kwestia przemocy, hejtu, przemocowego związku lub jesteś w kryzysie, możesz umówić się na spotkanie online.

W prosty sposób zarezerwujesz je online poniżej 🙂

Twój koszyk0
Brak produktów w koszyku!
Kontynuuj zakupy
0