me4health

Jak nie zwariować z miłości? Neurobiologia zakochania i psychologia zdrowego rozsądku.

Miłość to chemiczne tornado, które przetacza się przez mózg i ciało, zostawiając nas w stanie euforii, obsesji, a czasem kompletnej niezdolności do racjonalnego myślenia. Ale co tak naprawdę dzieje się w naszej głowie, gdy się zakochujemy? I jak nie zgubić zdrowego rozsądku, kiedy serce zaczyna bić szybciej?

W tym wpisie przeczytasz na temat:

  • neurochemii zakochania
  • jak nie tracić głowy w zakochaniu
  • podsumowanie

Neurochemia zakochania – chemiczny rollercoaster

Zakochanie to nie magia, to biochemia! W naszym mózgu wybucha prawdziwa burza neuroprzekaźników, które zmieniają sposób, w jaki myślimy, czujemy i podejmujemy decyzje. Oto główni winowajcy:

1. Dopamina – narkotyk miłości
Zakochanie aktywuje te same obszary mózgu, co kokaina. Dopamina sprawia, że czujemy się podekscytowani, euforyczni i uzależnieni od obecności drugiej osoby. To dlatego nie możesz przestać myśleć o swoim obiekcie uczuć – twój mózg właśnie funduje ci nagrodę za każdą interakcję z ukochaną osobą.

2. Noradrenalina – serce wali jak młot
To ona powoduje, że czujesz motyle w brzuchu, pocisz się, twoje dłonie drżą, a serce bije szybciej. To naturalna reakcja organizmu na silne emocje – coś jak przygotowanie do ucieczki przed tygrysem, tylko że tym razem tym „tygrysem” jest randka.

3. Serotonina – racjonalne myślenie na wakacjach
Zakochani mają obniżony poziom serotoniny – czyli dokładnie to samo, co osoby z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi. Efekt? Nie możesz przestać myśleć o tej osobie, analizujesz każde słowo w wiadomości i śledzisz jej aktywność w social mediach jak zawodowy detektyw.

4. Oksytocyna i wazopresyna – spoiwo długotrwałych związków
Oksytocyna, znana jako „hormon przytulania”, odpowiada za budowanie więzi i poczucia bliskości. Wazopresyna z kolei sprzyja lojalności i przywiązaniu. Im dłużej jesteście razem, tym więcej tych hormonów w twoim organizmie, co sprawia, że uczucie staje się głębsze.

Jak nie stracić głowy? Psychologia w służbie zdrowego rozsądku.

Skoro zakochanie to trochę jak stan narkotyczny, nic dziwnego, że czasem podejmujemy irracjonalne decyzje. Jak się przed tym uchronić?

1. Zatrzymaj się i oddychaj
Kiedy czujesz, że tracisz zdrowy rozsądek, daj sobie chwilę na złapanie dystansu. Przypomnij sobie, że to, co czujesz, to w dużej mierze efekt chemii w mózgu. Nie podejmuj ważnych decyzji pod wpływem zakochania – zwłaszcza tych o wspólnym kredycie czy tatuażu z inicjałami ukochanej osoby.

2. Zachowaj zdrową autonomię
Nie pozwól, aby zakochanie pochłonęło całe twoje życie. Nadal spotykaj się z przyjaciółmi, realizuj swoje pasje i dbaj o własną niezależność. Im więcej masz stabilnych punktów w życiu, tym łatwiej przetrwasz ewentualne miłosne turbulencje.

3. Obserwuj, a nie idealizuj
Miłość potrafi założyć nam różowe okulary. Zamiast patrzeć na drugą osobę jak na istotę boską i bez skazy, zwróć uwagę na jej realne zachowania. Czy szanuje twoje granice? Jak traktuje innych ludzi? Czy jej wartości są zgodne z twoimi?

4. Nie zapominaj o serotoninie
Obniżony poziom serotoniny sprawia, że zakochani bywają emocjonalnie niestabilni. Pomóc może zdrowy styl życia – sen, ruch, dieta bogata w tryptofan (banany, orzechy, ciemna czekolada) oraz dbanie o codzienne drobne przyjemności, które nie są związane tylko z ukochaną osobą.

Podsumowanie: Zakochuj się…. z głową!

Zakochanie to piękne doświadczenie, ale dobrze wiedzieć, co się dzieje w naszym organizmie i jak nie dać się zwariować. Chemia miłości to tylko część równania – druga to zdrowy rozsądek i świadomość własnych emocji. Więc zamiast całkowicie tracić głowę, może lepiej nauczyć się cieszyć tym stanem, zachowując jednocześnie zdrową równowagę? Bo miłość może być wspaniała – pod warunkiem, że nie zapomnisz o sobie i własnym rozsądku 🙂

Więcej do odkrycia

Emocje

Czy można uzależnić się od stresu?

FacebookTweetPinLinkedInEmail Nadmiarowy stres kojarzy się z czymś, czego należy unikać. Może prowadzić do wypalenia zawodowego, problemów zdrowotnych i zaburzeń psychicznych. A jednak niektórzy ludzie zdają